Wywiad z ks. Piotrem Maroszkiem

http://www.pch24.pl/-stara--msza-prowadzi-ku-kontemplacji

 

 

 

 

 

Nie zapomnę mojej Mszy św. prymicyjnej w kościele św. Krzyża, która była zapewne pierwszą Mszą prymicyjną w formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego neoprezbitera Archidiecezji Krakowskiej po kilkudziesięcioletniej przerwie - mówi dla PCh24.pl ks. Piotr Maroszek, wikariusz parafii Bobrek w archidiecezji krakowskiej.

Trudno było się Księdzu nauczyć odprawiania Mszy św. w jej starszej formie?

Czy trudno? Przede wszystkim czyniłem to z ochotą, odczuwałem pewną satysfakcję w poznawaniu gestów i znaków liturgicznych. Może to kogoś dziwić, jednak niektóre sformułowania wstępu do Mszału trydenckiego mają, w moim odczuciu, odcień wręcz poetycki, natomiast suche rubryki zawierają pewną troskę; na przykład rubryka nakazująca kapłanowi chwilę medytacji nad Najświętszym Sakramentem po przyjęciu Ciała Pańskiego.

Co stanowiło największą trudność?

Kapłan w liturgii sprawowanej w rycie klasycznym porusza się niejako w systemie znaków i gestów, które trzeba mocno w siebie wpoić. Są to głównie gesty adoracji i czci, które pomagają kapłanowi utrzymać świadomość, że sprawuje kult Boży wobec Boga. Mimo tego, że są one właściwe liturgii, to istnieje pewna trudność w "przestawieniu" się z Mszy św. w formie zwyczajnej rytu, który jest uboższy w gesty i bardziej skoncentrowany na słowie. Ponadto pewną trudność sprawiało mi śpiewanie oracji i prefacji po łacinie.